Co zrobić, żeby płacić mniej za ogrzewanie?

Dodano:2026-02-09
Kategorie:Korzyści

Jak radzić sobie z dużymi kosztami ogrzewania?

 

Jak to w Polsce często bywa, pojawienie się problemu negatywnie zweryfikowało rzeczywistość. Tym razem chodzi o ogromne ceny ogrzewania. Wiele osób walczy o przetrwanie (metaforycznie, żeby w tych okolicznościach spiąć domowy budżet od pierwszego do pierwszego lub dosłownie – żeby nie zamarznąć), tymczasem brakuje systemowych rozwiązań, które pomogłyby Polakom. Jak więc radzić sobie z drożyzną na rynku ciepłowniczym?

 

Najgorsza zima od ponad dekady

W ostatnich latach w Polsce nie występował problem mroźnych zim. Bywały takie lata, że opady śniegu praktycznie w ogóle nie występowały, a słupki termometrów nie spadały poniżej kilku stopni na minusie, nawet w nocy. Wiele osób urodzonych w XXI wieku (niektóre już dorosłe) dopiero w tym roku dowiedziały się, czym są koksowniki, bo w ostatnich latach zwyczajnie nie były one potrzebne.

Zaczęło się już w listopadzie – temperatury spadające poniżej zera i obfite opady śniegu. W latach 80. czy 90. XX wieku pewnie nikogo by taka pogoda nie zaskoczyła, jednak w 2025 roku, gdzie część ludzi zdążyła już odwyknąć od zmieniania opon na zimowe, była to niespodzianka. Pierwszy atak zimy był dopiero preludium do tego, co się działo dalej. Po chwilowym ociepleniu i odwilży w pierwszej połowie grudnia, opady śniegu i mrozy atakują nas regularnie od niemal dwóch miesięcy. Zbliżamy się do połowy lutego, ale jak na razie nie widać na horyzoncie szans na zmianę tej aury. Po chwilowej odwilży w ostatnich dniach, znów nadeszły mrozy.

 

Drożyzna na rynku ciepłowniczym

Kiedy ostatni raz mieliśmy do czynienia z taką zimą (lata 2011-12), ceny za ogrzewanie były nieporównywalnie niższe. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że i zarobki były mniejsze i nie można nie przyznać mu racji – średnie krajowe wynagrodzenie wzrosło ponad dwukrotnie (z około 3500 złotych brutto na około 9000 złotych brutto). Szacuje się, że przy takiej płacy, biorąc pod uwagę wszelkie zmiany i inflację, miesięczne koszty ogrzewania nie powinny przekraczać jej 10% (biorąc pod uwagę, że latem koszty są niewielkie, a zimą wysokie). Problem w tym, że dla osób o niższych dochodach/minimalnej płacy (np. 3600 zł netto miesięcznie), taki miesięczny koszt ogrzewania może stanowić wyraźnie większy udział (około 15–20 % dochodu), nie wspominając już o ludziach w kryzysie finansowym czy pracujących poniżej najniższej krajowej.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt – choć biorąc pod uwagę średnią krajową procent zarobków przeznaczanych na ogrzewanie na przestrzeni ostatnich 15 lat nie zmienił się wyraźnie, to jednak znaczącej zmianie uległy warunki pogodowe. Wcześniej mroźne okresy zdarzały się dużo częściej i owe 10% wyliczono z ich uwzględnieniem. W ostatnich latach taki udział zarobków w ogrzewaniu był możliwy ze względu na łagodne zimy. Wyjątkowo zimna w tym sezonie pora roku zweryfikowała z jednej strony drożyznę na rynku ciepłowniczym w Polsce, a z drugiej zanik instynktu samozachowawczego w radzeniu sobie z takimi warunkami pogodowymi.

 

Każdy sposób ogrzewania drożeje

Według szacunkowych danych Polskiego Alarmu Smogowego, wyliczonych dla domu rodzinnego i powierzchni 150 m2, roczne koszty ogrzewania prezentowałyby się następująco: olej opałowy – 10500 złotych, gaz (kocioł kondensacyjny) – 8800 złotych, drewno (kopciuch) – 8100 złotych, kocioł węglowy spełniający wymogi ekoprojektu – 5600 złotych, gruntowa pompa ciepła – około 5000 złotych. W przypadku ogrzewania tego typu domu w ramach miejskiej elektrociepłowni koszty, przy obecnych stawkach (np. w Łodzi w ramach grupy taryfowej WIa to około 160 zł/1 GJ) i zużyciu 60-70 GJ wyniosłyby 9600-11200 złotych. W niektórych przypadkach są to więc prawie trzy najniższe pensje krajowe, a więc niemal 25% całorocznych zarobków najuboższych.

Jedyną propozycją skierowaną do tej grupy społecznej był bon ciepłowniczy. Problem w tym, że to dwurazowa zapomoga, której wymogi spełniło niewiele osób, o czym pisaliśmy w grudniu. Choć nie ma jeszcze oficjalnych statystyk, to wiadomo, że np. w Łodzi zaledwie kilka dziesiątych procenta mieszkańców miasta było uprawnionych do otrzymania tego bonu.

 

Ubóstwo ciepłownicze, o którym się nie mówi

Powyższe kwestie powodują, że część społeczeństwa zmaga się z problemem ubóstwa ciepłowniczego, które nie jest tematem często poruszanym medialnie. Ludzie są pozostawiani sami sobie i nie zawsze potrafią się odnaleźć w tej sytuacji. Część osób bierze nadgodziny, inne oszczędzają na przyjemnościach czy zwykłych zakupach, jeszcze inne ograniczają ogrzewanie do dwóch-trzech pomieszczeń albo ustawiając temperaturę na maksymalnie 17-18°C.

Niestety, niektórzy nawet na to nie mogą sobie pozwolić. W samej Łodzi w ciągu 24 godzin w tej samej kamienicy przy ul. Malinowej z wychłodzenia zmarły dwie osoby. 56-letnią kobietę znaleziono leżącą pod kocami w nieogrzewanym mieszkaniu, 55-latka niewykazującego oznak życia zastał natomiast w innym lokum pracownik MOPS-u. Sprawą zajęła się prokuratura, a Prezydent Miasta musi mierzyć się z coraz większym kryzysem wizerunkowym, jednak nie zwróci to życia tym dwóm osobom.

Problem związany z kosztami ogrzewania jest systemowy, nie jednostkowy. Zmagają się z nim również uczelnie – w przypadku niektórych wydziałów zdarza się limitowanie ciepła (np. niemożność odkręcenia kaloryfera na więcej niż 3) czy wysyłanie studentów na zajęcia zdalne w trakcie największych mrozów, żeby zaoszczędzić na ogrzewaniu.

 

Jak się więc dogrzewać, żeby nie płacić kroci?

Zgodnie z powiedzeniem: „Umiesz liczyć? Licz na siebie” – rozwiązania trzeba wypracować samemu. Pomocny może być w tym instynkt samozachowawczy, który podpowiada, w jaki sposób obniżyć rachunki za ogrzewanie.

Jako pierwsze nasuwają się na myśl pompy ciepła. Warto w tym miejscu wyjaśnić różnice między pompami powietrznymi i gruntowymi – w przypadku tych pierwszych efektywność spada wraz z obniżkami temperatury zewnętrznej. Im chłodniej, tym więcej energii elektrycznej musi zużyć urządzenie, aby pozyskać tę samą ilość ciepła z coraz zimniejszego powietrza. Gdy temperatury spadają poniżej zera (w zależności od modelu, poniżej kilku-kilkunastu stopni), powietrzna pompa ciepła nie jest w stanie samodzielnie ogrzać domu i aktywuje elektryczny układ wspomagający (grzałkę), co jest znacznie droższe w eksploatacji. To właśnie dlatego w ostatnim czasie tyle osób skarży się w internecie na nieefektywne pompy ciepła. Mamy dla nich rozwiązanie, ale o tym za chwilę. Najpierw trzeba się jeszcze odnieść do gruntowych pomp ciepła, które są droższe od swoich powietrznych odpowiedników, ale za to bardzo dobrze sprawdzają się zimą. Korzystają one ze stabilnego źródła ciepła (temperatura gruntu poniżej strefy przemarzania wynosi około 8-12°C, nie ma więc potrzeby uruchamiania kosztownego układu wspomagającego – więcej o pompach ciepła w artykule za 2 tygodnie.).

Rozwiązaniem może być również dogrzewanie się za pomocą termowentylatorów, grzejników elektrycznych czy farelek. Można je wykorzystać do delikatnego podniesienia temperatury w domu lub ogrzewania konkretnego pomieszczenia. Problem w tym, że to wszystko generuje dodatkowe koszty energii, podobnie jak w przypadku powietrznych pomp ciepła (obecnie ok. 1,30-1,40 zł/kWh w przypadku taryfy stałej G11). Prąd tani nie jest, ale mimo wszystko pozwala nieco ograniczyć rachunki za ogrzewanie. A można to zrobić jeszcze efektywniej. W jaki sposób?

 

Magazyny energii i taryfy dynamiczne pomogą przy mroźnych zimach

Pomóc mogą taryfy dynamiczne połączone z magazynami energii. O tym, jak funkcjonują taryfy dynamiczne pisaliśmy już wielokrotnie, odsyłamy więc do artykułów z września czy stycznia. A jak to działa w praktyce, w połączeniu z magazynami energii? W ramach taryfy dynamicznej ładuje się magazyn np. w nocy, kiedy prąd jest tani, dzięki czemu można wykorzystać tę energię na ogrzewanie w ciągu dnia, np. w przypadku pomp ciepła, poprzez zapewnienie grzałce prądu zgromadzonego w magazynie energii oraz dogrzewając dom termowentylatorem, grzejnikiem elektrycznym czy farelką.

Trzeba mieć na uwadze, że ilość zużywanego ciepła zimą jest bardzo duża (kilka tysięcy kWh – kilowatogodzin), a w przypadku takich zim jak obecna – ogromna. Chcąc zabezpieczyć się w pełni trzeba by dysponować gigantycznym magazynem energii lub co najmniej kilkunastoma mniejszymi. Należy jednak pamiętać, że nawet jedno takie urządzenie daje zabezpieczenie i możliwości zarządzania energią oraz oczywiście oszczędności. Trochę jak w grze Monopoly – jedno wykupione państwo daje zyski, dwa więcej itd., ale wiąże się z początkowymi inwestycjami (tutaj jest analogicznie, tylko w kontekście oszczędności – trzeba też oczywiście mierzyć siły na zamiary, zakup wielu magazynów to duża inwestycja).

 

Ze SMEN.pl oszczędzisz na ogrzewaniu

Jako że jesteśmy ekspertami od oszczędności, to mroźne zimy są nam niestraszne – nauczymy Państwa, jak to się robi. Zachęcamy do kontaktu z nami za pośrednictwem formularza dostępnego na stronie internetowej lub poprzez maila: zapytania@smen.pl. Pomożemy w doborze magazynu energii i doradzimy, w jaki sposób można go najbardziej efektywnie wykorzystać, żeby zmaksymalizować oszczędności. Postaramy się również wyjaśnić wszelkie wątpliwości w kwestii magazynowania energii, a także pomożemy w optymalizacji zużycia prądu i bezpieczeństwa energetycznego w domu, firmie lub urzędzie.

Proponujemy Państwu kilka rodzajów magazynów energii: domowe, balkonowe/uniwersalne i przenośne oraz akcesoria do tychże urządzeń, w tym nowości od firmy Jackery. Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z naszą promocyjną ofertą – znajdą ją Państwo w zakładce „Nasze produkty”.

dr Kacper Krzeczewski

ChatGPT Image 6 lut 2026, 17_40_33